Aktualności

3 sekundy plus czas wydruku

Możliwe, że za 15 lat każdy z nas będzie miał drukarkę 3D w swoim domu, a dzięki nowoczesnej technologii nie tylko będziemy w stanie sprawiać innym drobne przyjemności (np. drukując spersonalizowany brelok dla męża), lecz także pomagać innym, np. poprzez tworzenie elementów do studni w krajach afrykańskich. O rewolucji druku 3D i przyszłości technologii z Janem M. Pasboelem, właścicielem GCC 3D Café w Przeźmierowie, oraz Katarzyną Dynowską rozmawiają Zuzanna Bratkowska oraz Emilia Seweryn.

Skąd pomysł na biznes w branży druku 3D?

Jan M. Pasboel: Niektórzy ludzie dostrzegają pewne rzeczy, inni nie – przez wiele lat mówiono nam, że jesteśmy szaleni, uważając, że druk addytywny to istotny przełom. Kilkanaście lat temu rozpoczęliśmy sprzedaż technologii 3D na świecie, a dzisiaj drukarki i nasze rozwiązania sprzedajemy w 120 krajach. W naszej ofercie posiadamy wiele rodzajów drukarek – sprzedajemy te większe, cieszące się dużą popularnością, oraz te mniejsze…

Czy one nadają się do użytku domowego?

JP: Jeśli przyjrzymy się aktualnemu stanowi technologii druku 3D, zauważymy, że rynek tego sprzętu osiągnął już kwotę biliona dolarów dla małych wersji domowych. 5 tys. dolarów to cena wyjściowa, ale są również tańsze wersje do użytku domowego – wiele możliwości znajdziemy w przedziale cenowym od 500 do 5 tys. dolarów.

JP: Nasze miejsce – GCC 3D Café – ma własną przestrzeń edukacyjną. Ludzie nie lubią chodzić do szkoły – po rozpoczęciu pracy nie mają ochoty na powrót do standardowej edukacji, chcą się uczyć w łatwy sposób. Aktualnie wiele podróżuję, w zeszłym roku byłem w blisko 100 różnych krajach – żyję na walizkach, jeżdżę po świecie i opowiadam o technologii druku 3D.  Ideę, której wielu ludzi nie pojmowało jeszcze kilka lat temu, można opisać w następujący sposób: „Dlaczego mamy zamawiać coś z katalogu? Jeśli chcę mieć to pudełko czy buty – dlaczego ich nie wydrukować?”.

Czy druk 3D ma znaczenie dla transportu międzynarodowego?

JP: Weźmy kontrole graniczne – co jest w nich złego? To, że hamują produkcję. Przykładowo, jeśli coś psuje się w pompie wodnej w Afryce, potrzebujemy aż trzech tygodni na wysłanie potrzebnej części, która utyka później w punkcie obsługi klienta – czasem na trzy, czasem na sześć tygodni, a w tym czasie ludzie nie mają dostępu do wody. Teraz możemy rozwiązać ten problem, idąc do lokalnego punktu druku 3D i produkując/modelując potrzebną część. Możesz wziąć pomysł z Londynu, po czym wysłać i wyprodukować go w Ghanie. Transfer zajmuje trzy sekundy – tyle, co zrobienie selfie i wysłanie go do przyjaciół. Dokładnie tak samo rzecz ma się z drukowaniem 3D w jednym z punktów naszej sieci na całym świecie – projekt wysyłasz tak szybko, jak e-mail.

JP: Ile taksówek ma Uber? Żadnej, a jest światową firmą oferującą usługi taxi. To samo dotyczy usług hotelowych. Ile hosteli posiada booking.com? Żadnego. Tak samo działa Google czy Facebook. My sprzedajemy drukarki – wiele innych firm również to robi, ale co ważniejsze, umożliwiamy każdemu zakładanie punktów druku 3D, tworząc sieć dokładnie w ten sam sposób, co kierowcy Ubera. Chcesz przemieścić się z punktu A do B, nie masz samochodu – dzwonisz i masz transport. Nieważne czy jesteś tu, czy w Nowym Jorku, system działa tak samo. To samo robimy z drukiem 3D – potrzebujesz czegoś w danej chwili, znajdujesz najbliżej położony punkt 3D Print Point. Nawet jeśli potrzebujesz czegoś na totalnym pustkowiu, gdzie nie dociera transport, np. w Ghanie, mamy tam punkty. Produkt otrzymamy w trzy sekundy plus czas wydruku. I nie ma znaczenia, czy druk trwa 3, 8, 12 czy nawet 24 godziny. Nie ma szansy, by otrzymać ten produkt w inny sposób w środku Afryki w ciągu 24 godzin. Tradycyjne zamówienie, później wysyłka z Las Vegas, np. poprzez usługę DHL, kosztuje majątek. Oczywiście nasza firma również korzysta z usług DHL, np. by transportować drukarki. To bardzo sprawne przedsiębiorstwo, ale przesyłki wciąż mogą utknąć na pewien czas na granicy – wtedy, gdy ludzie naprawdę ich potrzebują. Innym przykładem może być muzyka: czy za każdym razem, kiedy słuchamy muzyki, odtwarzamy płytę CD?

Nie, obecnie korzystamy ze Spotify, YouTube…

JP: Dokładnie. Teraz muzyki słuchamy online lub pobieramy ją z internetu. Dlaczego więc nie pójść dalej i… nie pobrać krzesła? Po co jechać z drugiej części dużego miasta w korku, aby kupić cztery krzesła i zawieźć je z powrotem? Miałem firmę, która wytwarzała produkty dla szpitali – setki tradycyjnych, bardzo drogich maszyn do formowania wtryskowego z tworzywa sztucznego. Mieliśmy też automaty do sprzedaży, kodowania, naturalne produkty itd. Był to proces tradycyjnej produkcji – nie mogę porównać tego z obecnie prowadzoną firmą, nawet gdybym zaczął tworzyć ten sam typ produktów. Wytworzenie, opakowanie, wypełnienie dokumentów, wysyłka… Ile to zajmuje czasu? Dużo. Ile kosztów to generuje? Mnóstwo.

Jaki produkt liczy się obecnie na rynku? Czy jest tu miejsce dla druku 3D?

JP: Obecnie kluczem jest spersonalizowany produkt. Sceptycy mówią: niewiele rzeczy można wydrukować w 3D, to tylko chwilowa moda, gadżet. Ja odpowiadam, że to coś, czego ludzie jeszcze nie podchwycili. Teraz może wydawać się, że to gadżet, ale większość światowych producentów już pracuje w oparciu o tę technologię. Jeśli spojrzymy 10 lat naprzód – 20% wszystkich przedmiotów na ziemi będzie tworzone technologią addytywną.

Katarzyna Dynowska: Zauważam to również wśród znajomych. Gdy przychodziłam tu do pracy, dopiero zapoznawałam się z tematem. Ostatnio weszłam na Instagrama i koleżanka, która jest stomatologiem, pokazywała wydruk szczęki w 3D.

Jaka jest przyszłość technologii 3D? Czy każdy z nas będzie miał taką drukarkę w domu?

JP: Mamy tu rysunek czterolatka sprzed paru miesięcy, który był naszym gościem. Po wysłuchaniu mojego wykładu wrócił do domu i narysował ten obrazek. O tym właśnie mówię – to jest przyszłość druku 3D oczami czterolatka. Rysunek przedstawia budynek – blok, w którym mieszka. Narysował przekrój bloku i drukarkę 3D w każdym z mieszkań.

KD: Chłopiec z pomocą swojej cioci potrafił też przygotować wydruk. Przyszedł tu do nas później, pokazywał swoje własne wydruki i pytał: „tu coś mi nie działa, czy moglibyście mi powiedzieć, co tutaj się zepsuło?”. Wszystko, co sam wymyślił, miał przygotowane do druku.

 

Zatem przewidział przyszłość?

JP: Przed dziewięcioma laty, kiedy technologia, o której rozmawiamy, była nowością, ludzie mówili mi, że jestem szalony. Teraz już coraz rzadziej słyszę takie opinie. Czy mają Panie telefon komórkowy?

Dokładnie to samo dotyczy Spotify, ściągania, słuchania muzyki online… Wcześniej mieliśmy płyty CD. Prywatnie mam ich ogromną kolekcję i teraz ludzie pytają mnie – po co?

W dzisiejszych czasach wydają się staromodne…

JP: Ja również jestem staromodny w pewnych kwestiach – lubię wysyłać tradycyjne pocztówki. To zabawne, bo pracuję w dużej firmie IT, w której mamy programistów, a ja lubię robić tradycyjne notatki – kiedy tworzę nowy katalog, moje biuro jest pełne karteczek. A teraz ten czterolatek mówi dokładnie o tym, o czym ja wcześniej myślałem. W przyszłości będziemy mieć drukarki 3D w domach – dlaczego nie?

KD: Mamy również klienta, który kupił drukarkę na własny użytek i ostatnio odbierał od nas już kolejną, trzecią – przekształcił to w swoją działalność. Drukuje prototypy wyposażenia łazienek dla dużych firm produkcyjnych. Bardziej opłaca mu się zamówić wymodelowany wydruk 3D niż uruchamiać do stworzenia prototypu cały proces produkcyjny.

JP: Jeśli poprosisz producenta, takiego jak ja, o stworzenie prototypu, powiem, że zabierze to od sześciu do ośmiu tygodni. Kiedyś przygotowywałem tradycyjny prototyp przez trzy lata, a ostatecznie wyrzuciliśmy go, bo nie działał. Za każdym razem, kiedy tworzysz nową rzecz i testujesz różne metody, jest ryzyko, że na końcu to nie zadziała. I taki model może nas kosztować milion euro. To nie jest zabawne. Teraz przygotowujemy model przez osiem godzin, wrzucamy do komputera i drukujemy w 3D.

Do tego potrzebne są specyficzne umiejętności…

JP: Na tym właśnie mi zależy. Jeśli ktoś nie wie, w jakim kierunku się rozwijać, niech rozwija swoje umiejętności projektowania 3D, niezależnie od branży. Edukujmy dzieci – to ogromna nisza, w której będzie zapotrzebowanie na pracowników. Wyobraźmy sobie 20% całej produkcji światowej. Ogromna przestrzeń. Ilu ludzi, których znamy, będzie musiało się przebranżowić i z tradycyjnej produkcji przystosować się do technologii 3D? Nie wszyscy, ale te 20% chce produktów spersonalizowanych. Chcą np. wyjątkowej pary butów. Innym wystarczą te z rynku masowego, ale 20% konsumentów chce czegoś wyjątkowego. I ktoś musi to zaprojektować. Brakuje ludzi posiadających kompetencje w druku 3D, a to najszybciej rozwijający się sektor na świecie.

Gdzie można się nauczyć tych umiejętności?

JP: U nas. To jest właśnie powód, dla którego założyliśmy naszą kawiarnię. Większość ludzi nie ma ochoty na powrót do szkoły, dlatego próbujemy zrobić to takim sposobem, jak Uber czy Google. Wszystkie narzędzia są dostępne w internecie – tam można się uczyć. A dla tych, którzy chcieliby przyjść do jednego miejsca, podzielić się wiedzą, skonsultować ze specjalistami i porozmawiać na ten temat, możemy zorganizować kurs. Zaprosić grupę 20 osób, instruktor objaśni, jak działa oprogramowanie 3D. W kawiarni organizujemy specjalne szkolenia za niewielką opłatą, które działają na zasadzie hiperfranczyzy, tzn. na zasadzie bardziej dowolnej niż normalna franczyza. Ludzie mogą przyjść do nas, napić się dobrej kawy w Warszawie, Nicei, Moskwie czy Nowym Jorku. Dajemy im przestrzeń do nauki.

A kto może wziąć udział w takim kursie?

JP: Każdy, kto pojawi się w naszej kawiarni i powie: „chcę wziąć udział w kursie 3D” – to jest zamysł naszej kawiarni. Jesteśmy także otwarci na grupy.

KD: Pomieszczenie wyposażone jest typowo pod edukację. Miejsce stanowi idealną bazę do jakichkolwiek szkoleń, a my możemy merytorycznie wspierać w dziedzinie druku 3D.

A jeśli chodzi o edukację dzieci?

KD: Niedawno gościliśmy grupę szkolną w wieku 9-12 lat. Odbyła się także wymiana młodzieżowa z niemieckiej szkoły, zatem mieliśmy mieszaną grupę niemiecko-polską. Współpracujemy też z panią, która przygotowuje szkolenia specjalnie dla dzieci, posiada całe zaplecze edukacyjne skierowane do najmłodszych.

Skąd pomysł na tak oryginalne miejsce na terenie gminy Tarnowo Podgórne?

KD: Na początku, gdy sieć była w planach, musieliśmy stworzyć prototyp, żeby móc dalej prezentować pomysł na świecie. Tu była nasza siedziba, tutaj mamy swoich specjalistów, więc w naturalny sposób zorganizowaliśmy to w gminie Tarnowo Podgórne. To dobre miejsce, ponieważ w otoczeniu znajduje się sporo firm, jesteśmy w centrum biznesu.

Jakie wydarzenia odbywają się w kawiarni? Jak funkcjonuje ta przestrzeń na co dzień?

KD: Sam obiekt funkcjonuje jako kawiarnia, miejsce do organizacji spotkań towarzyskich czy biznesowych, punkt szkoleniowy – możemy wynająć i zorganizować zamknięte szkolenie dla firm, korzystając z naszego całego zaplecza. Działamy jako punkt 3D Print Point, czyli miejsce, w którym można coś wyprodukować, wymodelować albo kupić drukarkę. Jest to również przestrzeń, w której można uzyskać wsparcie merytoryczne w zakresie druku 3D – od początku do końca. Poza tą działalnością zdarzają nam się również spotkania urodzinowe, rodzinne, ze względu na to, że na terenie Przeźmierowa nie ma miejsca, które byłoby tak nowoczesnym konceptem – industrialnym i sprzyjającym wspólnemu spędzaniu czasu.

Jaki jest koszt drukarki 3D do domowego użytku?

JP: Około 5000 zł, ale są też tańsze modele za 3500 zł. Osobnym kosztem są filamenty, w zależności od koloru i wielkości. Takie o masie 300 g, nawinięte na szpulę, kosztują od 50 zł, kilogramowe – ok. 100 zł. W przypadku breloczka – w masowej produkcji jest to bardziej opłacalne niż np. metal, gdzie najpierw trzeba robić odlew z gipsu, później wylać na formę. Tu drukujemy gotowy produkt, jest mniej odpadów, mniejsze zużycie materiału, bo program to optymalizuje. Można stworzyć projekt od zera.

W czasie moich podróży po świecie mam ze sobą drukarkę, na której tworzę różne małe przedmioty. Istotny jest sposób wypełnienia wydrukowanych rzeczy – w tradycyjnym produkcie, np. plastikowej zabawce, wnętrze jest wypełnione często w 100%, natomiast w technologii 3D jedynie w 20-30%. Powierzchnia przedmiotu jest taka sama, ale jego wnętrze przypomina rusztowanie.

KD: Na początku tego roku było głośno o grupie architektów z Poznania – wydrukowali oni w technologii 3D największą na świecie makietę miasta.

Czy łączenie jest robione ręcznie, czy to również wychodzi z drukarki?

JP: Są dwie możliwości. Ten przedmiot prawdopodobnie był łączony ręcznie, ale można wydrukować go w całości. Proszę zerknąć na tę rybę. W przypadku klasycznej produkcji każda z części powstaje osobno – to zostało wydrukowane w jednej części. Jeśli chcemy zrobić kulkę i w tej kulce umieścić małego uroczego króliczka – można go tam po prostu wydrukować. Drukarka 3D jest w stanie zrobić coś, czego klasyczna produkcja nie potrafi.

Zatem ogranicza nas tylko wyobraźnia?

JP: Nie ma ograniczeń. Niektóre rzeczy są droższe, np. wydrukowanie domu, samochodu, motocykla. Ale jest to możliwe z pomocą bardziej zaawansowanych drukarek. Dlaczego zakładamy 3D Print Pointy? Motocykla nie wydrukujemy w domu, bo to za drogie, ale możemy wydrukować ciekawy metalowy element – w naszym punkcie druku znajdziemy też drukarkę do metalu. Dlatego na samym początku nie ma potrzeby zakupu drukarek dla firmy, można wykorzystać 3D Print Pointy. Jeśli elementy potrzebne są w Tokio, można wydrukować je w Tokio i właśnie tam dostarczyć prototyp – w trzy sekundy plus czas druku. Nasza idea to budowanie społeczności – ludzie przychodzą do miejsca, w którym mogą spędzić czas w przyjemnej atmosferze, porozmawiać z przyjaciółmi, zorganizować przyjęcie urodzinowe oraz mieć możliwość nauki o technologii 3D i skonsultowania się ze specjalistami.

Jakie są największe wyzwania technologii 3D?

JP: Największą potrzebą naszej społeczności jest zdobywanie informacji o tym, jak to wszystko działa. Można znaleźć przykłady w internecie, ale często wciąż nie ma się pewności, jak coś powinno działać i lepiej zobaczyć to na własne oczy. Widząc, że w pobliżu jest kawiarnia 3D, wiesz, że znajdziesz tam pomoc. Jest tu zarówno serwis, jak i miejsce edukacji, sklep i kawiarnia. Na naszych dniach otwartych różnica wieku pomiędzy najmłodszą i najstarszą osobą wynosiła 80 lat – i każdemu się podobało! Osiemdziesięciolatek i jedenastolatek byli w gronie zwycięzców w zorganizowanym wówczas konkursie.

KD: Chłopiec, który wygrał konkurs, spędził całą imprezę z naszym pracownikiem, który zajmuje się drukiem 3D, cały czas chciał dowiedzieć się czegoś nowego. Później odwiedził naszą kawiarnię z rodzicami i znów spędził tu kilka godzin.

Jaki był najbardziej nietypowy produkt, jaki Państwo wykonaliście?

KD: Ostatnio wykonaliśmy prezent na rocznicę ślubu – żona wydrukowała mężowi breloczek do nowego samochodu. Nasz projektant zrobił kombinację z liter nazwy marki, która po odwróceniu układała się w imię mężczyzny, a do tego wydrukowana została mała laleczka, która była odwzorowaniem w 3D ich córki. Mamy skaner, za pomocą którego możemy zeskanować sylwetkę, a później wydrukować taką malutką postać.

KD: Ostatnio na zamówienie firmy Ducati – dla klubu motocyklowego – robiliśmy statuetki, podstawki pod stopkę motocykla. Potrzebowali oni 300 sztuk, normalnie musieliby zamówić ich tysiąc, żeby zrobić to na ich wzór, a do tego breloczki. Klient, który kupuje od nas drukarki, wpadł na pomysł personalizowania zniczy – współpracuje z firmą produkującą znicze, na ich zamówienie drukuje plakietki na różne okazje, które przyklejane są na produkt. Zaczynał od drukowania samodzielnie w domu, uczył się modelowania, a teraz ma tyle zamówień, że musiał dokupić kolejne drukarki.

Ile czasu zajmuje wydrukowanie większego przedmiotu?

KD: Jeśli chodzi o czas druku, wszystko zależy od produktu – nasz pracownik, który się tym zajmuje, jest wynalazcą. Najpierw coś wymodeluje i potem testuje, zmienia parametry.

JP: Nie musimy drukować poszczególnych części, możemy drukować ruchome elementy w jednej części z dużą precyzją. W tradycyjnej produkcji niezbędny jest jeszcze montaż. W przypadku druku 3D nie jest to potrzebne. Np. łożysko krzesła obrotowego – mechanizm składający się z 24 małych kuleczek w całości – można również w całości wydrukować w 3D.

Chciałam zapytać również o kryptowaluty – słyszałam, że wasza firma jest z nimi powiązana?

JP: My umożliwiamy zakup naszych produktów, drukarek 3D, a klienci mogą zadecydować, jak chcą za nie zapłacić. Nie może być rewolucji bez nowoczesnych metod płatności – jeśli ktoś chce zapłacić w bitcoinach, my to akceptujemy. Dlaczego to robimy? Na świecie jest około 2,5 miliarda ludzi, którzy nie posiadają konta w banku. Nawet jeśli pójdziemy do banku zrobić przelew w Afryce czy w Indiach, bardzo trudno otrzymać pozwolenie na wysłanie pieniędzy za granicę. Wiele z tych krajów używa bitcoinów, ponieważ w ten sposób łatwiej dokonać transakcji. W tym kontekście wiele mówi się o unikaniu podatku, ale dla firm główną zaletą jest szybkość. Jeśli chcesz wymienić kryptowalutę na normalne pieniądze, zrobisz to na giełdzie czy gdziekolwiek, stamtąd przelejesz je na konto bankowe, cała ścieżka transakcji jest widoczna. Akceptujemy także tradycyjne metody płatności, ale są miejsca na świecie, gdzie po prostu nie ma takiej możliwości.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: mamy pompę wodną w Afryce, która przestaje działać. Człowiek z Londynu wysyła brakującą część potrzebną do jej naprawy – trzy sekundy plus osiem godzin później jest gotowa. W tym czasie 3000 ludzi nie ma dostępu do wody, jest 55°C. Co wtedy robisz? Czekasz, aż ktoś pójdzie do banku i zrobi przelew? I czekasz kilka dni/tygodni na transport? A potem nie możesz tego odebrać, bo nie możesz zapłacić. W Europie nie do końca rozumiemy, jak działają kryptowaluty, bo jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich płatności kartą. Nie przepadam za samym handlem, jedyne, za co lubię kryptowaluty, to ich użyteczność. Płatność, która trwa trzy sekundy. Dużo podróżuję, widzę wiele miejsc, mniej rozwiniętych krajów, w których nie można normalnie zapłacić. Byłem w ponad 100 krajach, mam w zwyczaju przemierzać nawet afrykańskie, zakurzone ścieżki – tam jest ogromna potrzeba wprowadzania rozwiązań, które ułatwią ludziom życie. Ten rodzaj płatności to ogromna zaleta – dzięki niemu można dostarczyć potrzebne rzeczy w trzy sekundy plus czas wydruku. W przypadku druku 3D ma to ogromną zaletę użyteczności z uwagi na transport i szybkość. Płatność może w prosty sposób nadążać za technologią.

Jakie technologie świetlno-multimedialne można połączyć z drukiem 3D?

KD: W technologii addytywnej można wydrukować każdą oprawę dla różnych form świetlnych czy dźwiękowych. Wystarczy ją odpowiednio wymodelować, tak jak ten głośnik (Jan pokazuje głośnik z obudową wydrukowaną w 3D). Możemy drukować wielowarstwowo, wykonywać różne formy, przez które przenika światło. To kwestia pomysłu, odpowiedniego filamentu i sposobu modelowania.

JP: Technologia 3D może również znaleźć zastosowanie w branży mody. Ludzie przygotowują różne projekty. Gdy nie jest możliwe wykorzystanie standardowych materiałów PLA, można wykorzystać żywicę, która jest nieco bardziej miękka. Mogą powstać przeróżne kroje, np. sukienki z zabawnymi dużymi ramionami, które poruszają się w specyficzny sposób. Zamiast przymierzać poszczególne elementy garderoby, możemy zeskanować sylwetkę i stworzyć ubranie na wymiar.

KD: W zeszłym roku odbył pokaz jesień/zima Gucciego, podczas którego modelki chodziły po wybiegu ze swoimi głowami wydrukowanymi w technologii 3D. Chanel miało w ten sposób wydrukowane torebki.

JP: Taka kawiarnia, jak nasza, ma system modułowy, który można rozbudowywać. Wierzę, że kiedyś będzie to również centrum mody. Będzie można przyjść i zamiast przymierzać ubrania, zeskanować swoją sylwetkę, zaprojektować ubranie, wyprodukować je i odebrać. Myślę, że branża mody jest tą, w której ludzie wydają ogromne pieniądze, gdyż pragną unikatowych rzeczy – i jest np. 20 egzemplarzy butów na całym świecie, które kosztują fortunę. Dzięki drukowi 3D możliwe jest zaprojektowanie wyjątkowej rzeczy dla konkretnej osoby. Jestem pewien, że wielu projektantów skorzysta z tej możliwości. Gdybym miał więcej czasu, sam zająłbym się modą. Pomagałem projektantom mody 20 lat temu. Zaprojektowałem też przestrzeń kawiarni, wszystko sam narysowałem i wyprodukowałem, każdy mebel.

KD: Wszystko powstało błyskawicznie.

JP: Zajmowałem się przez wiele lat rozwojem produktów. Jeśli miałbym więcej czasu, prawdopodobnie stworzyłbym linię mody. Mam wiele pomysłów na wykorzystanie istniejących materiałów. Możesz tworzyć swój własny styl marynarek, butów, kapeluszy, awangardowych i unikalnych. Ludzie chcą takich rzeczy. Zatem jeśli nie wiesz co ze sobą zrobić, naucz się projektować w 3D.

KD: Mieliśmy tu również panią, która drukowała figurki na torty dla pary młodej po zeskanowaniu ich postaci. Cieszyły się ogromnym powodzeniem.

Jak technologia 3D może zmienić rynek w ciągu kolejnych 10 lat?

JP: Technologia addytywna jest jedną z ciekawszych rzeczy, jakie się pojawiły, i wierzę, że zmieni świat. W ciągu 10 lat wielu ludzi prawdopodobnie straci pracę w związku z postępem nowych technologii, co wykreuje również potrzebę innych zawodów. Dla przykładu, być może fabryki, w których ludzie ciężko pracują przez osiem godzin dziennie, będą zastępowane przez 3D Print Pointy? Może ci ludzie zajmą się właśnie projektowaniem i drukowaniem? Teraz jest kilkaset takich miejsc w różnych krajach, a w przyszłości mogą być ich miliony.

Dziękujemy za rozmowę.


Autor: Zuzanna Bratkowska, Emilia Seweryn

źródło: Miejsce Biznesu

Zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej, dedykowanego przedsiębiorcom, Magazynu Miejsce Biznesu: http://miejscebiznesu.pl/wydania/